piątek, 20 marca 2015

Rozdział 30

     
                                                         -parę miesięcy później-


- Kocham cię- powiedział łącząc swoje wargi z moimi.
- Ja ciebie też kocham.- odpowiedziałam odwzajemniając pocałunek. Wciągnęłam granatową szatę i założyłam swój biret/
- Gotowa?- Niall popatrzył na mnie wyciągając do mnie zachęcająco rękę.
- Wyglądasz uroczo- skomentowałam jego strój, który był prawie identyczny jak mój.
- Dzięki.- skrzywił się.- Ale nigdy nie mów chłopakowi, że jest uroczy.- pstryknął mnie w nos.
- Niall jest uroczy, uroczy, uroczy- zaczęłam śpiewać pod nosem, żeby go trochę powkurzać. Szturchnął mnie w bok i połaskotał. Oddałam mu kuksańca, ale przestałam śpiewać. Przed wejściem stali już nasi rodzice zakładając buty.
- Która godzina?- spytałam zakładając buty na obcasie. Tak, NA OBCASIE.
- Za piętnaście minut zaczyna się ceremonia.- powiedział zdenerwowany Steve poprawiając krawat. Wpakowaliśmy się wszyscy do samochodu i już dziesięć minut później siedzieliśmy na wygodnych krzesełkach w auli.
- Dzień dobry wszystkim.- przywitał się dyrektor wchodząc na wzniesienie.- Spotkaliśmy się dziś tutaj wszyscy aby świętować ukończenie II Liceum w Londynie przez trzecioklasistów, niestety nie mogliśmy zrobić ceremonii na dworze z powodu złych warunków atmosferycznych. Streśćmy krótko..- rozejrzałam się po auli podczas gdy dyrektor kontynuował swoje długie przemówienie. Wszyscy uczniowie ubrani byli w granatowe szaty i birety, co pokazuje jak bardzo Ameryka wpłynęła na nasz świat. Pomyśleć, że Bety i Harry też mogliby tutaj być gdyby nie ja. Teraz pewnie też kończą szkołę tyle, że w Holmes Chapel. Nie, nie dzwoniłam do nich, ale tylko dlatego, że zgubiłam swój telefon co jest równoznaczne z tym, że zgubiłam również ich numery. A ani ja, ani oni nie pamiętamy swoich numerów. Planujemy z Niallem wyjechać niedługo. Czujemy się razem dobrze, ale nasi rodzice niestety również. Na początku pojedziemy do Holmes Chapel być może zastaniemy tam Harrego i Bety, później Niall chce pojechać do swoich dziadków do Mullingar i im wszystko wyjaśnić. Twierdzi, że możemy im ufać. Potem, potem to..
- Anabell Devils!- usłyszałam- Nancy Hals i Bethany Colins!- ruszyłam w stronę dyrektra, który uśmiechał się szeroko. Stanęłam obok Bethany czekając aż dyrektor uściśnie mi rękę i wręczy świadectwo. Po niekończącej się minucie czekania i uśmiechania zeszłam z podestu i wróciłam na miejsce posyłając jeszcze uśmiech mamie. Wreszcie skończyłam szkołę. Już nic mnie tu nie trzyma. Chciałabym jak najszybciej stąd wyjechać. Po ceremonii wręczenia nagród niektórzy uczniowie wyrzucili w powietrze birety jak w amerykańskich filmach. Patrzyłam tylko jak fruną w górę obce birety jednak swojej nie podrzuciłam. Każdy zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie i rodziny z uczniami rozeszli się. Mieliśmy zamówiony stolik w restauracji. Zamówiłam łososia który był drętwy w smaku tak samo jak atmosfera. Po zjedzonym posiłku wróciliśmy do domu.


                                                             -dwa dni później-

- Nie wierze, że to robimy.- szepnęłam do Nialla.
- A ja tak.- odpowiedział siłując się z walizką.- I zobaczysz, uda się.- wstał z tryumfalnym uśmiechem  na twarzy. Przyciągnął mnie do siebie całując. Nie, to nie była noc i romantyczna ucieczka. Wręcz przeciwnie. Był czerwcowy dzień punkt dwunasta trzydzieści siedem i właśnie przygotowaliśmy się do wyjścia z domu podczas nieobecności rodziców, którzy byli w pracy. Dokończyłam notatkę w której napisaliśmy, że jedziemy w świat. Tylko tyle. Przyjdzie jeszcze czas na wyjaśnienia.Póki co tyle musi im starczyć.
- \idziemy?- spytał Niall chwytając w ręce dwie ostatnie torby.
- Yhm.- pokiwałam głową. Rozejrzałam się ostatni raz po domu. Zatrzymałam wzrok na świeżo pomalowanym pokoju, który miał być Nialla.
- Już nie będziesz miał swojego pokoju- zauważyłam.
- Czy to ważne?- zapytał. Zawsze byłam sentymentalna, on wręcz przeciwnie.- Jedźmy już zanim się okaże że wrócą wcześniej.- wtrącił zdezorientowany. Rzuciłam jeszcze okiem na kominek w salonie. Wypucowany i wyczyszczony. Podeszłam szybko i chwyciłam zdjęcie swoje razem z mamą. Kiedyś byłyśmy mocno związane. Po przyjeździe do tego miasta nasze kontakty się rozluźniły, ale to nie znaczy, że chce o niej całkowicie zapomnieć. Niall ani razu nie skomentował tylko otworzył drzwi i spakował torby do samochodu. Zgasiłam światło w korytarzu i zamknęłam drzwi. Spojrzałam w niebo. W Londynie świeciło słońce. Czyżby dobry znak?

_____________________________________________________________________
______________________________________________
_____________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz